1984-historia 1984-strona główna 1984-dyskografia

Gazeta Wyborcza z dn. 12.10.1999 r. - dodatek "Gazeta w Rzeszowie"
rozmowa Bożeny Kwasnowskiej-Krok z Mizernym

rzeszowska scena rockowa:
Rock pachnący Karpatami

Bożena Kwasnowska-Krok: Zacznijmy nietypowo, od liczb. Zespół "1984" istnieje już...

Piotr Liszcz: - Siedemnaście lat.

Skład zespołu zmieniał się.

- Wiele razy, łącznie grało w nim dwadzieścia pięć osób.

Do tej pory daliście koncertów...

- Sto pięćdziesiąt.

Napisaliście utworów...

- Około stu.

Nagraliście...

- Materiał na cztery płyty, z czego wydane zostały dwie: "Radioniebieskie oczy Heleny" i "Anioł w tlenie". Dwa materiały nie ukazały się jeszcze. Jeden z nich - "Specjalny rodzaj kontrastu" - zaginął w wytwórni, drugi, jeszcze bez nazwy, od dwóch lat czeka na dokończenie. Przymierzamy się do wydania go jeszcze w tym roku.

Nazwa zespołu wiąże się z datą jego powstania, czy też ma jeszcze jakieś inne znaczenie?

- Rok 1984 to swoista data. Wtedy nastąpił wielki boom na Orwella. Przypięto nam nawet etykietkę zespołu orwellowskiego. Muszę przyznać, że to był wspaniały okres. W tym czasie muzyka podziemia i w ogóle sztuka rozwijały się najlepiej. To był taki wojowniczy okres dla artystów.

Od 1985 roku byliście obecni prawie na każdym festiwalu w Jarocinie. Szybko was dostrzeżono i od 1987 roku występowaliście już jako gwiazdy. W październikowym numerze "Rock'n'rolla" z 1990 roku Wojtek Staszewski napisał o was: "Zespół '1984' dał widowisko pachnące Karpatami i Drakulą, wydobywając z instrumentów dźwięki tajemnicze i trudne do zaszufladkowania. Można to nazwać rock'n'rollem demoniczno-maniakalnym". Czy zgadzasz się z taką klasyfikacją Waszej muzyki?

- Jak najbardziej, co więcej, do tej pory jesteśmy temu stylowi wierni. Wychodzę z założenia, że muzyka musi być intrygująca i groźna.

Dlaczego?

- Ludzie muszą, mieć dystans do tego, co robi artysta. To co jest bardziej intrygujące, dociera głębiej. Staraliśmy się uciekać od sztampy, nie dać się zaszufladkować, choć zawsze staliśmy na jakiejś bazie.

Co było tą bazą?

- Nie potrafię tego zdefiniować. Nie mieliśmy nigdy żadnych wzorców. Na początku lat osiemdziesiątych nie było takiego dostępu do zagranicznych nagrań jak dzisiaj. Skazani byliśmy na to, co działo się na polskim rynku muzycznym, ale stworzyliśmy coś bardzo indywidualnego.

Czy wielu jest odbiorców takiej muzyki?

- W Polsce mamy sporą publiczność. Młodzi ludzie mają już dość tej sieczki, którą oferują stacje radiowe nastawione głównie na komercję, dlatego przychodzą na nasze koncerty. Rynek niezależny istnieje w Polsce, ale jest schowany, bo w mediach ta muzyka nie jest kreowana.

Podobno wprowadziłeś w zespole jakieś nowatorskie zmiany. Na czym ta nowość polega?

- Naszym zupełnie świeżym pomysłem jest dołożenie drugiej perkusji. Na koncertach daje to fantastyczny efekt, dużo rytmu, więcej dynamiki.

Na zakończenie przedstaw aktualny skład zespołu.

- Gramy teraz w składzie: Dariusz Marszałek i Ziemowit Nyzio - bębny, Paweł Pucek - gitara, Piotr Liszcz, czyli ja - teksty, wokal, gitara, bas. Piątym członkiem zespołu jest Paweł Gawlik, który jest naszym realizatorem.