1984-historia 1984-strona główna 1984-dyskografia

TEKSTY
autor: Piotr "Mizerny" Liszcz

2007
Adelajda formalina
Brak tlenu
Całe miasto śpi
Człowiek
Ćma
Czas pokonanych /Cyrk/
Dla kogo pracujesz?
Dookoła nas wielka pulsacja
Drogowskazy
Ekran
Ferma hodowlana
Głębia
Jadowitym paznokciem
Kawiarnia pod siekierą
Kochaj mnie /białą chorągiewkę/
Kocia wiara
Miejscowe znieczulenie
Mija moda na psychozę
Na jednej chmurze do nieba
Nie rozum, nie człowiek
Niech płoną sny
Pierwszy dzień zmartwychwstania
Pierwszy śnieg
Plastikowy ocean
Pod szkłem
Radio niebieskie oczy Heleny
Specjalny rodzaj kontrastu
60 razy na godzinę
Sztuczne oddychanie
Święto urodzaju
Terror stygmatyzer
Tu nie będzie rewolucji
W hołdzie fanatykom marszu
Wieże Babilonu
Wstajemy na raz, śpiewamy na dwa
Zabiłem pająka
Zahipnotyzuj mnie
Zaśpiewaj wojowniku
Zespolenie rytmu
Zimna kraina



PIERWSZY DZIEŃ ZMARTWYCHWSTANIA
Tak to jest pierwszy dzień zmartwychwstania
na śniadanie był krzyż i spojrzenie Chrystusa
ty poczułeś kobietę
narysuj na jej łonie odwrócone symbole, odwrócone
pozwól jej zmymiotować wczorajszy sen
i połkniętą łapczywie hostię w kościele
pozwól jej niech przybije twoje ręce do ściany
pozwól jej niech przybije twoje ręce do ściany
ona zaśnie pod stołem w towarzystwie indianina
który tańczył skulony pod pręgieżem twego głosu
I PRZEBIJĄ CI BRZUCH SZKIELETEM PIÓROPUSZA
I PRZEBIJĄ ...

KAWIARNIA POD SIEKIERĄ
Chodź dziewczyno do kawiarni pod siekierą
na małą kawę i taniec na parkiecie
to nic, że dookoła lata szkło i słowa
mówiące trochę inaczej o kobiecie
i spójrz nawet kelner w białym uniformie
przytula w tańcu kulawą prostytutkę
zaproś tutaj matkę i ojca
na nocne tango lub walca w południe

Chodź pójdziemy mrocznymi ulicami
wzdłuż zimnych murów zapisanych białą kredą
tam ci zdradzę swoje sny i pragnienia
i lepiej poznasz co znaczy krew i niebo
popatrz dzieci roztańczone nieprzytomnie
czy poznajesz siebie porażoną konwulsjami
wszyscy już tańczą w kawiarni pod siekierą
i płyną korowody mrocznymi ulicami

Zapraszamy was do tańca
dzieci szarej populacji
ironicznie uśmiechnięte
i nadęte od ambicji
zapraszamy was do tańca
dzieci nowej generacji
gwałciciele konstytucji
i kościelnej prohibicji

ZABIŁEM PAJĄKA
Tak to był eksperyment
ściśle tajny, bez nazw i bez okien
i zabiłem pająka
ja przeklinam jego oczy

Tak to był eksperyment
ściany splątały moje usta
siecią tajnych telegrafów
i zabiłem pająka
ja przeklinam jego oczy

Tak to był eksperyment
on zapalił w mojej głowie
słońce i pokonał epidemię
i zabiłem pająka
ja przeklinam jego oczy

POD SZKŁEM
Siedzimy w bieli ścian
To wszystko tłumaczy
Narysuj na moich dłoniach
Wiosnę i ciepłe kolory

Już tylko pod szkłem
Kwitną kwiaty...

EKRAN
Ekran, codzień pogarsza sie odbiór
Ekran, codzień na innej fali
Sygnaly planet obcych
Nadawcow złych
Nadawcow złych

Ekran, codzień transmituje wiadomości
Ekran, nagła zmiana centrali
Sygnałów planet obcych
Nadawców złych
Nadawców złych

NIECH PŁONĄ SNY
Pełne blasku ognia
Twarze, sny, ulice
Domy,usta kobiet
Klątwy, obietnice

Życiem pulsujący
Ogień trawi słowa
Płodzi instynkt strachu
Pełny blasku ognia

Niech płoną sny
Niech płoną słowa

KOCHAJ MNIE /BIAŁĄ CHORĄGIEWKĘ/
Białą chorągiewkę ogień skradł
Białą chorągiewkę ogień skradł
Wirują pary, eksplodują cienie na ścianach - CHODŹ
Schowajmy się na dnie szuflady
Na dnie szuflady kochaj mnie
BIAŁA CHORĄGIEWKĘ ...

SPECJALNY RODZAJ KONTRASTU
Specjalny rodzaj uśmiechu
Czerwień i Biel
Specjalny rodzaj kontrastu
bez barw, bez światła

Czerwień i Biel ...

Specjalny rodzaj snów niespokojnych
Wyśnionych nagle i zgodnie z programem
We śnie

Specjalny rodzaj snów niespokojnych
Wyśnionych nagle i zgodnie z programem
We śnie

Czerwień i Biel ...

ŚWIĘTO URODZAJU
Święto urodzaju
Co rok otwiera nam usta
Aby pełno było słów
Ozdobionych sztandarami

Święto urodzaju
Święto urodzaju
I wszyscy uwierzyli w niebo
I wszyscy uwierzyli w niebo

Pod pomnikiem głuchoniemych
Z megafonów ulatują barwne ptaki
Defilada jak modlitwa
Niewidomi klęczą przed lustrami

Święto urodzaju
Święto urodzaju
I wszyscy uwierzyli w niebo
I wszyscy uwierzyli w niebo

DOOKOŁA NAS WIELKA PULSACJA
Papierowe słońce
Popiół czysty jak krew
Pokrywa szczelnie nasze oczy i ręce
Nasze nogi tańczą
Jeden taniec, jeden rytm
Nasze nogi tańczą
Jutro nogi i ręce

Dookoła nas wielka pulsacja ...

WSTAJEMY NA RAZ, ŚPIEWAMY NA DWA
Tylko jeden rodzaj snu
I jeden rodzaj poranka
Bez końca tłoczy do naszych żył
Aktywną krew cieplarnia

Wstajemy na raz
Śpiewamy na dwa

Atomowe lalki
Dzieci słońca
Dzieci czarnej wrony
Atomowe lalki
Dzieci nocy
Dzieci ciężkiej wody


Wstajemy na raz
Śpiewamy na dwa

W HOŁDZIE FANATYKOM MARSZU
Idziemy wolno
Niesiemy sztandar chaosu lat
Idziemy wolno
W martwym szeregu pod martwy wiatr

Idziemy równo
Strach dziś odmierza nam każdy krok
Idziemy równo
W chłodzie i w ogniu, dzień, miesiąc, rok

Idziemy martwi
Marsz nam dyktuje myśli i sny
Idziemy wolno
W martwym szeregu, on, ja i ty

CZAS POKONANYCH (CYRK)
Czas pokonanych
Ktoś podpalił cyrk i zabił tancerkę
Czas pokonanych
Ktoś podpalił cyrk i zabił tancerkę

Wszyscy idziemy do cyrku
Po porannej modlitwie
I porannej gimnastyce
Wszyscy idziemy do cyrku
Gdy nie widać już gwiazd
Po tej stronie nieba

Tańczę, ja tańczę
Ja biję brawa
Cyrku już nie ma...

SZTUCZNE ODDYCHANIE
Maski na twarz i ręce na kark
Wolno i bez słów za fabryczną bramę
Uformować szereg selekcja nie ustaje
Ty do rozpłodu
Ty na sztuczne oddychanie

Na stos czarownice, religie i żale
Od jutra zamiast kwiatów będą kwitły medale
Uformować szereg selekcja nie ustaje
Ty do rozpłodu
Ty na sztuczne oddychanie

Krawaty na szyje panowie urzędnicy
Łopaty do rąk panowie robotnicy
Po pracy do domu
Jest czas na rozmnażanie
Dla słabych i zmęczonych mamy sztuczne oddychanie

TU NIE BĘDZIE REWOLUCJI
Na mapach parkietu
Grają kolory
Na mapach parkietu
Grają kolory
Na mapach parkietu
Tu nie będzie rewolucji
Tu nie będzie rewolucji
Tu nie będzie rewolucji
Tu nie będzie rewolucji

Barwy rozbite o krawedź
Rozbite o krawedź
Tu nie będzie rewolucji
Tu nie będzie rewolucji

NIE ROZUM NIE CZŁOWIEK
O Boże, to nie rozum
To psi instynkt
Zaśmierdziała masa
Narządy rozrodcze
Wódka i kiełbasa
Wódka i kiełbasa
Wygłodniałe poczwarki
Uskrzydlone prosięta
Tłoczy się przy stole
Rodzina jak bydlęta
I tak całe życie przy korycie
I brzęczą nad gównem jak muchy
Wieczne słowa
Mężczyzna jak wół kobieta jak krowa
I chodzą ulicami osobno i parami
A w święta i w niedziele
Cała trzoda zbiera się w kościele

FERMA HODOWLANA
Wytłoczymy znajome szyldy reklam
Na słupach i wystawach
Wznowiła dziś produkcję
Wielka ferma hodowlana
Narodziła się nowa kultura
Narodziła się nowa kultura
Nowoczesna żywa struktura
Automaty w sztywnych kaburach
Wyhodujemy super bohaterów
I dzieci mówiące wierszem
Wszystkie zwierzęta są równe
Ale są zwierzęta równiejsze
Narodziła się nowa kultura
Nowoczesna żywa struktura
Automaty w sztywnych kaburach

ZESPOLENIE RYTMU
Zespolenie prawa rytmu
Rozstrojenie serca
Kropla potu mój aniołku
Pachnie oceanem
Krwiobieg życia upojony śliną
To skusi nawet węża
Nawet węża

MIEJSCOWE ZNIECZULENIE
Moja głowa uroiła zbrodnię
Której nigdy nie popełnię
Przepełniony prostytucją
Pragnę grzechu pragnę krzyża
Mam mózg anioła ciało Lucyfera
Diabeł mnie kusi anioł rozbiera
Rodzaj narządu nie odgrywa roli
Miejscowe znieczulenie
I już nic nie boli

BRAK TLENU
Dekoracje na ścianach
Brak tlenu - koniec obfitości
Spuchnięte usta Boga reklamują
Przymusowe zastrzyki miłości
Papierowe pigułki połykane co dzień
Materiał łatwopalny
Samopodpalenie sugeruje w piekle
Aparat kolonialny
Jasnowidzenie - światło rodzaju
Rozdziera pejzaż na cztery strony świata
Aby odwrócić kierunek zdarzeń
Brat musi zabić brata

JADOWITYM PAZNOKCIEM
Jadowitym paznokciem rysuję obręcz świata
I zaklinam furgonetki przewożące krew i błoto
Jestem władcą karaluchów
szczurzej nory bezpieczeństwa
Ja napędzam brudne koła
błękitnych samochodów

I przedstawiam moją żonę
Ekskluzywny inkubator
Z megafonem zamiast głowy
Z pojemnikiem na embriony

Okleiłem twarz i ręce śmierdzącymi banknotami
I wydalam krew i błoto oni produkują ropę
Krew i błoto moja głowa
ja oddycham spalinami
I wydalam płynne złoto

I przedstawiam moją żonę
Ekskluzywny inkubator
Z megafonem zamiast głowy
Z pojemnikiem na embriony

DROGOWSKAZY
Buntownicy składają deklaracje
Kto komu da w mordę
Kto będzie żył
Czyj jutro będzie pogrzeb
Naładowani do granic
Skrajnymi emocjami
Dzieci burdelu rozżalone
Nie szukają celu
I nie ma tu Boga
Są tylko drogowskazy
A za każdym tkwi przestroga
Nie ma dla mnie i dla ciebie
Nie ma dla nas miejsca w niebie
Nie ma dla mnie i dla ciebie
Nie ma dla nas miejsca
w piekle ani w niebie
Więc chodź do diabła
Lecz pamiętaj że
Z niego także niezła dziwka
A za życie z rogami
Zapłacimy czystymi duszyczkami

RADIO NIEBIESKIE OCZY HELENY
Wyplujemy nasze serca do stalowych pojemników
Świętej partii magnetycznej zespolonej z biegunami
Twojej głowy Heleno
Radio niebieskie oczy Heleny
Znów nadaje audycje - przypadek z nożem
Więc chodź wytransmituję twoje wdzięki
Kobieto na drugą stronę nieba
W białej kopercie poleconej
Przyślą mi bukiet
Róż błękitnych zapisanych alfabetem
A jutro aniołowie niebiescy podarują mi
Błękitną aureolę
I płaczącą kobietę
Radio niebieskie oczy Heleny

60 RAZY NA GODZINĘ
Ja ześlę na twój dom
Rozpalony bólem deszcz
By przywłaszczyć sobie
Całe ciepło twojej krwi
W poleconym liście przyślę pęki białych róż
By przywłaszczyć sobie
Całe ciepło twoich ust.
Twoich ust.
A zapach twojej skóry
Gasi moje słowa
Tak ja woda
Woda

PIERWSZY ŚNIEG
Święte cysterny jadą stąd na zachód
Pełne sennych dzieci i kwiatów zimy
Rozpalmy tu na łące polarne słońce
Połóżmy się na drodze i zaśnijmy
Jutro zaświeci śnieg i puste klatki okien
Wczorajszy zapis dnia z ostatniej fotografii

ADELAJDA FORMALINA
Poprzez sieć tajnych stacji
Zakłócasz mój sejsmograf
Twój reaktor emituje głód i zapach
Podłączony to twojej głównej centrali
Energicznie nadaję obronne sygnały
Niech cię Matka Boska chroni
Adelajdo formalino
Przed wybuchem pistoletu
I trucizną mojej głowy
Podłączony do twojej głównej centrali
Energicznie nadaję obronne sygnały

NA JEDNEJ CHMURZE DO NIEBA
Gromady ptaków czerwonych
I zapach zgniłych porzeczek
A oni się uśmiechają - jeden mówi
Kochanie polecimy razem
Na jednej chmurze do nieba
A może uda się wyżej
Bo przecież nikt nas nie zmusi
W takim stanie
Do odpinania skrzydeł

ZAŚPIEWAJ WOJOWNIKU
Ranny wilk w środku nocy skomlał twoje imię
Zaśpiewaj wojowniku swój strach i nienawiść
Zaśpiewaj wojowniku

Twój nóż wbito w ziemię obok nóg niewidomego
Zaśpiewaj wojowniku swój strach i nienawiść
Tu była krew i niebo
Zaśpiewaj wojowniku

KOCIA WIARA
Ręce i nogi przyjaciele podłogi
Na czworaka pełza kocia wiara
Ta święta lalka pachnąca kadzidłem
Rozkleja szczurze ścierwo na ścianach
To skóra kota

CAŁE MIASTO ŚPI
Całe miasto śpi
Nie śpimy tylko my
Bo boimy się spać
Mamy koszmarne sny
Tak jak dzieci w domu starców
Jak kwiaty wśród chwastów
Boimy się zarazy
Która opętała miasto

Wojna
To wojna
Wojna
Wojna o światło
Wojna
To wojna
Wojna
Wojna o światło

W mieście stoi nasz dom
w naszym domu straszy
Jaskrawe widmo
Duch metafizyki
Czasem w środku nocy
Coś mocno kopie w drzwi
Wtedy gasimy światło
i ściszamy muzykę

Wojna
To wojna
Wojna
Wojna o światło
Wojna
To wojna
Wojna
Wojna o światło

GŁĘBIA
Kiedy złoty klejnot
Stał się czarną bryłą
Księżyc został słońcem
Które nie świeciło
Tak bardzo pragnąłem
Tak bardzo tego chciałem
Aż zapadł się w głąb ziemi
Szczyt, na którym stałem

Już całą wieczność jestem sam
Już całą wieczność jestem sam
Jedynym miejscem, które znam
Jedynym miejscem, które znam
Jest głębia, która mnie przyciąga
Jest głębia, która mnie przyciąga
Głębia, w której się pogrążam

Głębia, w której się pogrążam

Głębia,
Głębia,
Głębia,
Głębia,

która mnie przyciąga
w której się pogrążam
w która mnie przyciąga
w której się pogrążam

Już całą wieczność jestem sam
Już całą wieczność jestem sam
Jedynym miejscem, które znam
Jedynym miejscem, które znam
Jest głębia, która mnie przyciąga
Jest głębia, która mnie przyciąga
Głębia, w której się pogrążam
Głębia, w której się pogrążam

WIEŻE BABILONU
Świat pragnie ewolucji
Zmian za wszelką cenę
Pragnie ewolucji
Odcinając własne korzenie
Pragnie wiecznej utopii
Kontroli nad chaosem
Pragnie nowych ofiar
Nowych czarownic na stosie

Runęły wieże Babilonu
Runęły wieże Babilonu
Runęły wieże Babilonu

Świat pragnie ewolucji
Urządza rzeź niewiniątek
Tworzy iluzję boga
Z nadzieją na nowy początek
Pragnie ewolucji
Zmian za wszelką cenę
Pragnie ewolucji
Odcinając własne korzenie

Runęły wieże Babilonu
Runęły wieże Babilonu
Runęły wieże Babilonu

Świat pragnie wiecznej utopii
Kontroli nad chaosem
Pragnie nowych ofiar
Nowych czarownic na stosie

Runęły wieże Babilonu
Runęły wieże Babilonu
Runęły wieże Babilonu

ĆMA
Twoje piekło w moim śnie
Tutaj anioł chroni mnie
Gdy nadchodzi pora dnia
Przylatuje do mnie ćma
Szeptem śpiewa mi do ucha
Ja zasypiam, kiedy słucham
Twoje piekło w moim śnie
Tutaj anioł chroni mnie

Twoje piekło w moim śnie
Tutaj anioł chroni mnie

Nie wyciągaj do mnie rąk
Wokół mnie zaklęty krąg
Ból się czai w twoich dłoniach
Strach w żelaznych twych ramionach
Twoje piekło w moim śnie
Tutaj anioł chroni mnie
Gdy nadchodzi pora dnia
Przylatuje do mnie ćma

Twoje piekło w moim śnie
Tutaj anioł chroni mnie

2007
Każdy system skutecznie chce wskazać mi drogę
Abym został układem scalonym w maszynie
Idealnie obliczony początek i koniec
Wszystko co łączy skutki i przyczyny
Idealnie obliczony początek i koniec
Wszystko co łączy skutki i przyczyny

Układ scalony
Miliard części składowych
Przepływ informacji
Strumienie energii
Ziarenka piasku
Kamienie filozofii
Nowoczesna alchemia
Ożywionej materii

Popadamy układy połączeni w zbiory
Odgórnie ustalamy swoje własne schematy
Nauczeni w innych szukać własnej winy
Jak hologram wypalamy w sobie piętno zdrady
Nauczeni w innych szukać własnej winy
Jak hologram wypalamy w sobie piętno zdrady

Układ scalony
Miliard części składowych
Przepływ informacji
Strumienie energii
Ziarenka piasku

Kamienie filozofii
Nowoczesna alchemia
Ożywionej materii

MIJA MODA NA PSYCHOZĘ
Mija moda na psychozę
Wraca równowaga
To co zdezorientowane
Przestaje być konieczne
I chociaż krew nie zastygła jeszcze na ranach
Zasady renesansu przestają być wieczne
Mija moda na psychozę
Mija moda na psychozę
Mija moda na psychozę
Wraca równowaga

Wyjście spoza ram staje się niezbędne
Architekci kosmosu muszą oddychać przestrzenią
Koniec ery atomu
Czas ery wodnika
Stanem naturalnym
Drugi raj na ziemi

Mija moda na psychozę
Mija moda na psychozę
Mija moda na psychozę
Wraca równowaga

PLASTIKOWY OCEAN
Plastikowy ocean
Utoniemy w nim
Plastikowe ryby
W samym środku tej głębi
Plastikowa zdrada
Szerzy plastikowe zęby
Połykamy to
Połykamy to świństwo
Plastikowe odpadki
Trawimy ten plastik
Żyjemy tym w środku plastikowej klatki

Plastikowe
Plastikowa
Plastikowe
Plastikowa

uszy nam zatyka
muzyka
uszy nam zatyka
muzyka

ZAHIPNOTYZUJ MNIE
Zahipnotyzuj mnie x 28

DLA KOGO PRACUJESZ?
Dla kogo pracujesz?
Dla kogo pracujesz?
Dla kogo pracujesz?
Dla kogo ty pracujesz?

Na każde pytanie znasz jedną odpowiedź
Wapno tłoczą ci do żył
Beton stygnie w twojej głowie

Na każde pytanie znasz jedną odpowiedź
Wapno tłoczą ci do żył
Beton stygnie w twojej głowie

Dla kogo pracujesz?
Dla kogo pracujesz?

Do kogo się modlisz
Do kogo i po co?
Nikt do takiej świni nie przyjdzie z pomocą

Do kogo się modlisz
Do kogo i po co?
Nikt do takiej świni nie przyjdzie z pomocą

Dla kogo pracujesz?
Dla kogo pracujesz?

ZIMNA KRAINA
Zimna kraina, niebezpieczna ciemna strona
Morze krwi szczelnie otoczone lodem
Stalowym świtem skrzypią wielkie ołowiane drzwi
A niewidzialne słońce paraliżuje chłodem

Zimna kraina, zimna kraina, zimna kraina
Niebezpieczna ciemna strona

Czarne ptaki, żelazne skrzydła
Zastygłe w bezruchu przesłoniły niebo
Wielki czerwony krzyż
Pod nim dziki las głów
Jak ciernie wbite w drewno
Tak jak ciernie wbite w drewno

Zimna kraina, zimna kraina, zimna kraina
Niebezpieczna ciemna strona

Zimna kraina, zimna kraina, zimna kraina
Niebezpieczna ciemna strona
Zimna kraina, zimna kraina, zimna kraina
Niebezpieczna ciemna strona

TERROR STYGMATYZER
Obumarły organizm
To przyprawia o mdłości
Tym światem rządzi demon

Nie ma wątpliwości
Wasza siła i masa to jego odchody
On was karmi
Należycie do jego trzody
To mięso narzuca reguły gry o życie
Mięso, które połykacie,
To, o które się modlicie
Waszym guru jest rzeźnik
Jego psy rozszarpią świnie
Z tej ofiary złożycie swemu panu daninę
Potem podpalicie miasto
Ogień wskrzesi demona
Jego głowę zmiażdży anioł
Z krzyżem na ramionach

Podpalicie miasto
Ogień wskrzesi demona
Jego głowę zmiażdży anioł
Z krzyżem na ramionach


CZŁOWIEK
ja jestem strasznie zmęczonym człowiekiem
nie mam czasu na nowości
urodzony na chwilę tuż przed nowym wiekiem
układam puzzle ze skrawków całości

w głębokim kosmosie, w próżni wyciągam ręce
a oni w czasie snu podają mi jedzenie i tlen
w głębokim kosmosie, w próżni wyciągam ręce
a oni w czasie snu podają mi jedzenie i tlen