1984-historia 1984-strona główna 1984-dyskografia


recenzje prasowe płyty "Specjalny Rodzaj Kontrastu":


Pop-Up Magazine #2:

(...) 1984 to - jak na polskie warunki - zespół niezwykły. Legenda polskiej nowej fali o nowatorskim podejściu zarówno do materii muzycznej (śmiałe studyjne eksperymenty) jak i tekstowej (charakterystyczna, orwellowska poetyka tekstów). Zespół o całe lata świetlne wyprzedzał wówczas tzw. oficjalną czołówkę z Kultem i innymi świętymi krowami na czele. (...)

Wszystkie zawarte tu numery tchną autentycznością, jakiej mi osobiście bardzo brakuje w obecnej polskiej muzyce (od biedy można znaleźć ją w nagraniach Ścianki, Lenny Valentino albo niektórych projektach Tymona). Gdzieś tam we "Wstajemy na raz, śpiewamy na dwa", "Fermie hodowlanej" i "Pierwszy dzień zmartwychwstania" odzywają się echa Laibach, Alien Sex Fiend i Wolfgang Press, ale ani przez chwile nie ma się wątpliwości, iż mamy do czynienia z niezwykle oryginalną wypowiedzią, niezwykle zdolnych muzyków i poetów.

Radość z obcowania z tą muzyka jest taka sama jak podczas oglądania, zrealizowanego w latach 70-tych filmu Andrzeja Żuławskiego "Diabły" kiedy na usta ciśnie się pytanie: "To w Polsce kręciło się TAKIE filmy?"

Marcin Jaśkowiak; zob. całość recenzji na stronach Pop-Up Magazine

***

Off - Independent Culture#2, luty 2004:

Nie lubię słowa "kultowy". W czasach medialnego przesytu, kiedy wszystko już się przejadło i opatrzyło, ostatnim argumentem, jaki może jeszcze zmusić publiczność do sięgnięcia po jakieś dzieło jest okrzyknięcie go mianem "kultowego". Spece od marketingu szafują więc tym słowem bez umiaru - im mniej realnej wartości w jakiejś produkcji, tym większe szanse, że promowana będzie jako "kultowa" (i to - co naprawdę jest śmieszne i ubolewania godne zarazem - już w dniu premiery). Właściwie, to w takim kontekście, "kultowy" powoli staje się określeniem negatywnym, wręcz obraźliwym...

Jak zatem określić album, który miał wierne grono słuchaczy na długo przed ukazaniem się na rynku? Jak określić muzykę, która przez 15 lat nie tylko nie zestarzała się, ale właściwie teraz dopiero trafia na podatny grunt...?

Materiał "Specjalny rodzaj kontrastu" usłyszałem po raz pierwszy w 1988 roku. Nie podobał mi się. 1984 było do tego momentu grupą gitarową, o jednoznacznie zimnofalowych korzeniach i charakterystycznym "chorusowym" brzmieniu. A tu nagle dostaję do rąk kasetę z jakimś "dziwolągiem"... Szczerze mówiąc, byłem wtedy przekonany, że płyta to nieporozumienie powstałe z braku koncepcji. Oszczędzę teraz banałów o dojrzewaniu do tej muzyki itp. Po prostu stała się rzecz naturalna - czas zweryfikował ten album. Większość muzyki (polskiej) z tamtego okresu jest niedopracowana, brzmi archaicznie, czasem nawet śmiesznie. "Specjalny rodzaj kontrastu" przetrwał próbę czasu i - muszę przyznać - dziś uważam mój niegdysiejszy osąd za żenująco krótkowzroczny. Mizerny (lider 1984) zdecydował się na rzecz bardzo trudną - zamiast "spijać śmietanę" i nagrać coś, co schlebiałoby ówczesnym modom, stworzył materiał będący wyzwaniem dla swojego czasu.

Płyta zdominowana jest przez elektronikę (to efekt współpracy ze Sławkiem Starostą, wówczas klawiszowcem grupy Kosmetyki Mrs. Pinki), nie ma jednak nic wspólnego z typowym dla dnia dzisiejszego "four-on-the-floor", daleko jej też do ambientowego "watowania". Na dobrą sprawę, każdy utwór jest inny. Inspiracje są bardzo rozległe - od indiańskich/etnicznych rytmów ("Zaśpiewaj wojowniku"), poprzez wymieszanie akustycznej gitary i monumentalnych orkiestrowych sekcji dętych ("Manitou"), aż po ciężkie gitarowe ("Wstajemy na raz...") i elektroniczne ("Pierwszy dzień zmartwychwstania") utwory. Całość jest jednak zaskakująco spójna, a to dzięki niesamowitemu, mrocznemu klimatowi.

Mocną (należałoby powiedzieć "BARDZO mocną") stroną płyty jest głos Pawła Tautera. To człowiek, który naprawdę umie śpiewać, co znaczy że ma spore możliwości techniczne i wie KIEDY właściwie ich użyć. Nie wyobrażam sobie tych nagrań bez niego. Jego sugestywne interpretacje dziwacznych (nie chcę powiedzieć "chorych", bo to kolejne nadużywane słowo) tekstów Mizernego, przenoszą słuchacza w mroczny, oniryczny świat - album to swoisty dźwiękowy thriller. Ciężko przejść obojętnie obok takich utworów jak "Manitou" czy "Zabiłem pająka"...

Wydawnictwo zostało uzupełnione o starsze nagrania zespołu, z lat 1986-87. Znajdziemy więc na nim takie hity, jak znane z anteny Rozgłośni Harcerskiej "Tu nie będzie rewolucji", "Biała chorągiewka" czy "Ferma hodowlana".

Ten album MUSIAŁ się ukazać. I nie szkodzi, że po 15 latach. Ważne, że jest.
recenzja ukazała się w magazynie "Off - Independent Culture"

***

Dziennik Polski, 23.01.2004:

(...) Muzyka formacji znakomicie broni się mimo upływu czasu. 1984 był 20 lat temu najważniejszym przedstawicielem tzw. sceny rzeszowskiej. W twórczości zespołu ogniskowały się wszystkie fascynacje tamtejszych muzyków - od zimnej fali (Joy Division), przez gotycki rock (Bauhaus) po elektroniczny post punk (Alien Sex Fiend). Na krążku słychać więc rozmyte riffy gitarowe, dyskretne efekty klawiszowe, gęstą pracę perkusji oraz dramatyczny wokal. Niezwykle ważne są teksty, opisujące koszmar życia w totalitarnym systemie, za pomocą orwellowskich metafor.
GZL, zob. całość na dziennik.krakow.pl

***

Aktivist, styczeń 2004:

(...) Zimna fala okazała się zbyt elitarna, stąd takie opóźnienie i kłopoty z publikacją tych nagrań. Trzeba posłuchać, żeby znać. Choćby tylko kawałki "Wstajemy na raz, śpiewamy na dwa", "Zaśpiewaj wojowniku" i "Radio Niebieskie Oczy Heleny". Klasyka.
Darek Foks

***

alternatywa.cgm.pl:

(...) "Specjalny Rodzaj Kontrastu" pokazuje, że grupa kierowana przez Piotra "Mizernego" Liszcza była najciekawszym przedstawicielem polskiej 'nowej fali'. 1984 nie bali się eksperymentów brzmieniowych, nie naśladowali tak wówczas modnych The Cure i Joy Divison. Wzorami dla nich były raczej takie grupy jak: Bauhaus, Killing Joke, Cassandra Complex i Alien Sex Fiend. Pełno tu zgrzytliwych dźwięków gitar, transowych rytmów z samplerów i nisko brzmiącego, dudniącego basu. (...)
Mocną stroną tych kompozycji są teksty autorstwa "Mizernego", kapitalnie przedstawiające mroczną, beznadziejną rzeczywistość 'tamtych' czasów. (...)
Grzegorz Szklarek, zob. całość na www.alt.cgm.pl

***

MUZA:

Orwell przestraszyłby się.
Lata 80. pełne były płyt, które bądź przepadły (m.in. Bydgoszcz Variete), bądź zostały zatrzymane przez wydawców lub cenzurę (jak pierwszy album One Million Bulgarians). Specjalny rodzaj kontrastu należał do pierwszej z nich, a zaginął w biurach jednej z firm fonograficznych! Taśmy nigdy nie odnaleziono, a to, co można znaleźć na obecnym wydaniu zostało skompletowane na podstawie zachowanych kopii. Warto było, bo płyta jest ekscytującym powrotem ku brzmieniom zimnej fali. Nagrania wciąż robią wrażenie, niemal przybijają klaustrofobiczną monumentalnością. Płytę uzupełniają nagrania z sesji z Trójki (z '87) oraz rok starsze, pochodzące z sesji w rzeszowskim teatrze i koncertu w Domu Kultury
Leszek Gnoiński, "Muza", grudzień 2003

***

CITY MAGAZINE:

Kolejne po ubiegłorocznej edycji odnalezionego debiutu Variete odkrycie z archiwum rodzimej zimnej fali. Dziś o 1984 nie pamięta prawie nikt, lecz był moment, kiedy rzeszowski zespół uznawano za najlepszy band w kraju.

(...) Są tutaj (...) i "Ferma hodowlana", i "Zaśpiewaj wojowniku", a przede wszystkim utwór tytułowy, dla pewnego pokolenia absolutnie legendarny. Dużo na tym albumie archaizmów, lecz brzmienie musi zwracać uwagę. W czasach, kiedy główną inspiracją polskich formacji zimnofalowych były Joy Division i The Cure, 1984 odwoływało się raczej do Laibacha oraz wczesnych dokonań Electronic Body Music (DAF, Nitzer Ebb). Jeżeli ktoś napisze kiedyś historię rodzimej nowej elektroniki, będzie musiał wymienić Mizernego z kolegami (a także całe środowisko rzeszowskie) wśród prekursorów nurtu.
Tomasz Plata (zob. całość na stronie pisma).

***

BATCAVE.SK:

Toto CD pol'skej cold wave (alebo ak chcete "zimnofalowej") kapelky bolo nahraté este za totality v roku 1987. Hoci v tom čase to uz v Po'sku bolo trochu vo'nejšie ako u nás, ani zďaleka sa nedalo hovorit' o slobode. A všetku atmosféru tých čias nádherne cítit' z kazdej jednej skladby. (...)
Je to hudba so silnou atmosférou, dobre zaranzovaná a s inteligentnými textami. Alternative-rockové aranze sa miešajú s minimal elektrom, rôznymi industriálnymi ruchmi či etno prvkami. (...). Táto kapelka skutočne stojí za povšimnutie!!! Mimochodom, nájdete tu 8 skladieb a 12 bonusov. Hm, ktovie, kam by to kapely z východnej Európy dotiahli, keby vtedy dostali šancu prerazit'...
mary0 (zob. całość na batcave.sk)