1984-historia 1984-strona główna 1984-dyskografia

Grzegorz Król, Gazeta Codzienna Nowiny, 4 grudnia 2003

1984

Czy tym razem się uda? Pozostaje mocno zacisnąć kciuki i cierpliwie czekać...

Historia 1984 do łagodnych nie należy - to ciągłe zmiany personalne, ginące bez wieści nagrania i lata niebytu, w których zespół niby istniał, jednak jego aktywność była tak ograniczona, że rzeczywistość samoistnie zaczęła przeistaczać się w legendę. Ostatnie wydarzenia dają nadzieję na to, że czas hibernacji dobiegł końca...

Pojawili się w połowie lat 80., kiedy przez kraj przetaczały się dołujące i mroczne dźwięki zimnej fali. Wbili się w nie idealnie. Po pierwszym koncercie zagranym na przeglądzie młodych kapel, w relacji, która ukazała się w "Nowinach" można było przeczytać: "Muzyka 1984 odróżniała się bardzo wyraźnie swoim klimatem - nieprzyjemnym, rażącym dźwiękiem gitary, jednostajnym pulsowaniem sekcji i curtisowskim wokalem - od pozostałych prezentacji z heavy metalem i poprockiem w roli głównej."

Przegląd wygrali, a kilka miesięcy później byli już na scenie w Jarocinie. O zespole z Rzeszowa usłyszała cała Polska. Kolejne lata sprawiły, że utwory 1984 znał chyba każdy, kto choć trochę otarł się o muzykę alternatywną...

***

Nad popularnością trzeba przez cały czas pracować, a tego zdaje się, że w pewnym momencie zabrakło.

Jest połowa lat 90., rozmawiamy z ludźmi na jakimś koncercie w Warszawie. Kiedy dowiadują się, że przyjechaliśmy z Rzeszowa, słyszymy nieco nostalgiczne: - Kurcze, mieliście tam jedną z najlepszych kapel w tym kraju - 1984.

No tak, mieliśmy... Może faktycznie czas zacząć używać formy przeszłej. Po nieustannych przetasowaniach personalnych i wydanym na kasecie materiale "Anioł w tlenie", który przeszedł bez większego echa, grupa niby nadal istnieje, powoli zaczyna się jednak pogrążać w letargu...

***

Kilkanaście miesięcy później, w 1986 roku, dzięki rzeszowskiej wytwórni Boofish Records "Anioł w tlenie" i wydane wcześniej "Radio niebieskie oczy Heleny" ukazały się na płycie kompaktowej. Krążek miał być bodźcem do działania - skończyło się na kilku wywiadach. Zapowiadana w nich płyta z nowym materiałem miała się ukazać jeszcze przed końcem ubiegłego stulecia - nie ma jej do dziś.

***

Informacja o koncercie, choć przyjmowana z niedowierzaniem, rozeszła się po mieście błyskawicznie. We wrześniu 1999 r. zespół wystąpił na deskach rzeszowskiego "Gambitu". Była to jedna z lepszych imprez - niestety z powodu kilku poza muzycznych historii, szybko została uznana za niczego nieobiecujący wybryk.

Ostatnie trzy lata to już tylko strzępki informacji. Gdzieś pojawił się artykuł, że zespół się rozpadł, ktoś usłyszał, że Mizerny samotnie pracuje nad nowym materiałem, na wydanie którego i tak mało kto miał już nadzieję. Resztki wiary próbowała podtrzymać krótka notka na internetowej stronie zespołu: "1984, mimo ciszy wokół zespołu, nadal istnieje. I istnieć będzie póki istnieć będzie Mizerny, gdyż 1984 to właśnie Piotr..."

***

Cisza została nagle przerwana w ubiegłym tygodniu. Po raz kolejny próbę wskrzeszenia grupy podjęła Jadwiga Ryba i jej Boofish Records. Pierwszy strzał to "Specjalny rodzaj kontrastu" - nagrany na przełomie 1987/88 r. materiał, materiał, który nigdy wcześniej się nie ukazał, ponieważ... zaginął bez wieści. Na szczęście, gdzieś w szufladach zachowały się amatorskie kopie, które po cyfrowym odrestaurowaniu brzmią naprawdę nieźle. Łącznie z bonusami na płycie znalazło się ponad 80 minut muzyki.

Druga odsłona miała miejsce w sobotę. Zespół w składzie Piotr "Mizerny" Liszcz, Wojciech "Pancerny" Trześniowski oraz Darek "Czarny" Marszałek, pojawili się w Studio Nagraniowym Radia "Rzeszów".

Kameralny, dopieszczony technicznie koncert, zrobił piorunujące wrażenie i udowodnił, że 1984 stać jeszcze na niejedno. Pojawiły się nowe numery, ze starych usłyszeliśmy m.in. "Fermę hodowlaną", "Wstajemy na raz śpiewamy na dwa" i zaśpiewany na życzenie publiczności "Dla kogo pracujesz". Czekałem jeszcze na "Pierwszy dzień zmartwychwstania" - dobry tytuł na rozpoczęcie gry od nowa. Miejmy nadzieję, że w końcu się uda...

[Koncert został nagrany. 14 bm. o godz. 22. będzie go można posłuchać na antenie Radia "Rzeszów"]