1984-historia 1984-strona główna 1984-dyskografia

rozmowa z 1984, opatrzona komentarzem przez Krzysztofa Nieporęckiego, Magazyn Muzyczny nr 9/1991

1984 - DZIWNE HISTORIE


fot. J. Linder Grupie 1984 nie można odmówić umiejętności, ani ciekawych pomysłów, trzeba natomiast przyznać, że nigdy nie miała ona zbyt dużo szczęścia. Gdy zaczynali, dołujące brzmienia a'la Joy Division były bardzo modne. Działało wiele grup grających zimną muzykę, inspirowaną twórczością Iana Curtisa. Tak jak inne chłodne kapele (Variete, Made In Poland, Ivo Partizan...) mieli w sobie coś ze straceńców, ich muzyka i filozofia życiowa wiązała się ściśle z życiem. Tacy ludzie nie wiążą z przyszłością zbyt wielu nadziei, nie patrzą na świat z Wielkim Optymizmem, ubierają się na czarno i robią wrażenie wyjątkowo pochmurnych. Dla takich ludzi przebicie się (w życiu prywatnym, jak i w muzyce) jest bardzo trudne. Kłopoty z pieniędzmi, sprzętem, miejscem do prób, nagraniami oraz z organizatorami koncertów... Stąd częste nieporozumienia, zmiany składów i zawieszenia działalności.

1984 należy do takich właśnie, nie mających szczęścia, grup. Pasmo niepowodzeń, ciągnące się od wielu lat, nauczyło grupę znosić każdą kolejną porażkę ze spokojem i łagodną rezygnacją. Początki grupy, tonące w mrokach niepamięci, związane są oczywiście z Rzeszowem. Zespół powstaje w 1984 roku z inicjatywy Mizernego i Bufeta.

NAZWA

Nie była wcale związana z Orwellem, dopiero później ludzie takie powiązania nam narzucili, wtedy nikt z nas nie czytał książek Orwella. Nazwaliśmy się tak, bo to ładnie brzmi - posłuchaj sam: tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt cztery - nazwa jak każda inna.

PIERWSZE WYSTĘPY

Powstaliśmy tak jakoś zupełnie przypadkowo, i ta nazwa z kosmosu... W dwa tygodnie później wygraliśmy jakiś przegląd (wtedy co miesiąc był jakiś "Rock nad jeziorem", albo coś w tym stylu) i gdy organizowano koncert jubileuszowy (chyba 20-lecie Breakoutów), zaproszono nas jako laureatów, aby urozmaicić - tak trochę na doczepkę. Graliśmy wtedy bardzo kiepsko, a właściwie to w ogóle nie umieliśmy grać. Była w nas jednak młodość i to ona zagrała - tak że jakoś wybrnęliśmy z konfrontacji z zawodowcami.

Właściwie nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, co chcemy grać. Inspirowaliśmy się twórczością Joy Division, czując instynktownie, że jest na taką muzykę duże zapotrzebowanie. Z czasem udało nam się przebić, pomimo oszczędności dźwięków, jaką uprawialiśmy.

PIERWSZE NAGRANIA

fot. J. Linder Grupa nie zachłysnęła się popularnością, którą szybko zdobyła w środowisku niezależnych. Nadal doskonaliła warsztat i powoli, ale konsekwentnie, realizowała swoje niecodzienne pomysły.

Pierwszych nagrań dokonaliśmy w Studio PR w Rzeszowie. To było straszne. Studio nie było przygotowane na taki zespół i na taką muzykę. Zresztą, nie jest do tego przygotowane do dziś. Właściwie nie ma teraz w Rzeszowie gdzie nagrywać. Kiedyś było Studio RSC, należące do Andrzeja Wiśniewskiego. Nagraliśmy tam dwa materiały. Studio i Agencja Koncertowa już nie istnieją.

PŁYTY

Nawet ci nieliczni ludzie, którzy dowiedzieli się, że nakładem Hit Records ukazała się niedawno nasza płyta pt. "Radio Niebieskie Oczy Heleny", nie wiedzą zapewne, że już wcześniej 1984 nagrało dwie płyty. Pierwszą w bardzo zamierzchłych czasach miał wydać Klub Płytowy "Razem", później Rogot, jeszcze później taśma matka zaginęła i jej los do tej pory jest nam nieznany. Zawierzyliśmy ludziom, wypuściliśmy te taśmy z rąk. Straciliśmy kontrolę nad całą sytuacją i teraz sami nie mamy pojęcia, gdzie jest ten materiał na pierwszą płytę.

Druga: materiał zarejestrowany podczas koncertu ukaże się już niedługo na kasecie. Będą tam nasze stare i nowe kawałki w bardziej surowych i dynamicznych wersjach. W ogóle na koncertach gramy zdecydowanie ostrzej.

KASETY

Poza materiałami "płytowymi" nagraliśmy i wydaliśmy własnym sumptem trzy kasety. Jedna z nich, Why Not?, miała całkiem spory nakład, ale... kasety to bardzo nietrwałe historie.

CD - RADIO NIEBIESKIE OCZY HELENY

Jest to na naszym muzyczno-wydawniczym pustkowiu pozycja wyjątkowa. Znalazło się tu kilka starszych utworów (w zupełnie nowych wersjach), w tym dwa przeboje: tytułowy Radio... oraz Biała Chorągiewka. Jest także bardzo aktualny teraz, gdy ścierają się u nas nastroje anty- i proklerykalne, utwór Pierwszy dzień zmartwychwstania.
Tak, to jest pierwszy dzień zmartwychwstania
Na śniadanie był krzyż
I spojrzenie Chrystusa
Ty poczułeś kobietę, narysuj na jej łonie
Odwrócone symbole
    Pozwól jej zwymiotować wczorajszy sen
    I połkniętą łapczywie hostię
    W kościele pozwól jej
    Niech przybije twoje ręce do ściany
...
A ty wyrwij gwoździe, umyj ręce
I idź spać.

To stary utwór, nie ukrywam, że świadomie do niego powróciliśmy. Pierwsza jego wersja - bardziej motoryczna, była na pierwszym "materiale płytowym". Teraz jest bardziej przebojowy.

Tak, jest to niewątpliwie jeden z najbardziej wybijających się na tej płycie utworów. Na pytanie, czy 1984 jest wrogo nastawione do chrześcijaństwa lub kościoła, pada odpowiedź: Nie, to nie ma nic wspólnego z wrogością... Krzyż, Chrystus to w tym przypadku tylko pewne przedmioty, które coś symbolizują... To jest taki dziwny tekst, ale ciężko mi o tym rozmawiać. Na pewno jest w nim coś anty... ale nie można go odbierać dosłownie. To śmieszne.

Umieszczenie tego utworu na płycie było na pewno posunięciem koniunkturalnym, ale patrząc na chłopców z 1984, łatwo zauważyć, że są ludźmi, którzy nie potrafią się w życiu ustawić. Nawet gdyby teraz spróbowali, to nie są już w stanie zmienić swojej postawy - za bardzo zżyli się ze swoim brakiem szczęścia.

PRASA

fot. J. Linder Zwyczajem grupy jest uskarżanie się na swój los, który, jak się rzekło, nigdy chłopców nie rozpieszczał. Wiele narzekań można znaleźć na przykład w wywiadzie, jakiego grupa udzieliła ongiś reporterce szacownej gazety "Na przełaj". Oprócz tego przypadku, byli jednak przez prasę raczej ignorowani (oczywiście za wyjątkiem "MM" - red.) i, jeśli coś o 1984 można było na jakichś łamach przeczytać, były to zawsze wzmianki bardzo krótkie. Tu też nie mieli szczęścia... I tak jak w każdej dziwnej historii, związanej z grupą 1984, tak i w tej dużą rolę odgrywa

RZESZÓW

Właściwie to nikt się nami nie interesuje, wciąż jesteśmy tak jakoś z boku. Może wynika to z faktu, że jesteśmy z Rzeszowa. Bo w Rzeszowie dziwnie się żyje. Nie ma pieniędzy, nie ma gdzie grać... dziwna sytuacja. A mimo to jednak się gra. Środowiska muzycznego właściwie nie ma - my jesteśmy całym środowiskiem. Było kilka niezłych kapel, ale ludzie się porozjeżdżali - uciekli z Rzeszowa. Jest kilka nowych kapel, też ciekawych, ale Rzeszów to taki zaścianek. Sama nazwa mówi: Rzeszów, no...

WANKA WSTAŃKA

Wkrótce Wańka Wstańka (również z Rzeszowa) wejdzie do studia, aby nagrać materiał na płytę. Będziemy grali w czteroosobowym składzie: Bufet i my trzej. Muzycznie natomiast będzie to prawdziwa bomba! Klimat ten sam, co w dawnych nagraniach Wańki, tylko czasy inne. Teksty będą bardzo mocne, niekiedy nawet na granicy ordynarności - Henry Miller po polsku.

Z Wańką zawsze było tak dziwnie - nie wiem, na czym to polega, ale energia była niesamowita. Przecież to było głupkowate, śmieszne i proste - każdy potrafiłby tak zagrać. Ale nikt tego nie zrobił! Coś w tym musiało być, skoro udało się porwać tak ogromną liczbę ludzi. Sam sobie z tej siły nie zdawałem sprawy.

Czy tak będzie rzeczywiście, przekonamy się niebawem. Tymczasem jeszcze przed nagraniem płyty, W. W. odbędzie w dniach od 3 do 8 czerwca br. mini-trasę koncertową po kraju.

Obecny skład grupy 1984: Piotr Liszcz (voc, kbds), Marek Kisiel (b., kbds) oraz Dariusz Marszałek (dr, kbds). Niewątpliwie bardzo sympatyczni, inteligentni ludzie. Wierzę, że gdyby tylko znaleźli więcej siły przebicia oraz bogatego sponsora, który umożliwiłby swobodę realizacji pomysłów, to 1984 mogłoby nieźle zamieszać w naszym krajowym szołbiznesie. Ale kto się zainteresuje biedną kapelą z Rzeszowa? To bardzo dziwna i bardzo smutna historia.


Kilka snopów światła rzuconych na mroczną historię grupy, na podstawie opowieści Piotra "Mizernego" Liszcza, oraz słów dorzucanych przez kolegów - wysłuchał, uporządkował oraz komentarzem opatrzył wywiadowca KRZYSZTOF NIEPORĘCKI.